Znajdziemy się w damsko męskim świecie...

Przeczytasz trochę o kobietach, trochę o mężczyznach, o tym co nas łączy i dzieli! Mój punkt widzenia!

Jeżeli coś mnie w ciągu dnia zaciekawi - opiszę to!

Będę opisywać codzienne sytuacje, zwykłe rzeczy, ale z mojego punktu widzenia.

Tematy mody i urody nie będą Ci obce...

Pokażę Ci najnowsze trendy. Dowiesz się co jest modne i na topie w tym sezonie. Zadbam razem z Tobą o naszą urodę, pokażę co możesz robić, by czuć się wspaniale we własnym ciele.

Miej otwarty umysł..

Będę motywować, inspirować i pozytywnie Cię nakręcać każdego dnia. Taki mam plan!

piątek, kwietnia 12, 2013

MasterChef made by MAKRO :)

Jak się okazało nie każdy dzień w pracy musi być kopią poprzedniego i nie każdy czynić mnie musi więźniem biurka i komputera. Korzystając z zaproszenia jednego z naszych partnerów biznesowych dziś znaleźliśmy się w pełni profesjonalnej kuchni przygotowując nieziemskie potrawy pod okiem prawdziwego mistrza ekwilibrystyki kulinarnej p. Jerzego Pasikowskiego.

Część oficjalna została okrojona do niezbędnego minimum, po którym w pełni profesjonalnych fartuchach zajęliśmy stanowiska za stołem kuchennym. I tutaj cała zabawa się rozpoczęła! :)

Dzisiejszy dzień jest dowodem na to, że spotkania slużbowe wcale takie służbowe być nie muszą oraz potwierdzeniem tezy, że wspólne gotowanie łączy. Śmiechu było co niemiara, co tylko pozytywnie odbiło się na rezultatch kuchennej gimnastyki!

Na przystawkę przygotowaliśmy mus z łososia. Podany z lekką, świeżą sałatką na majonezie. Delicja! Prosta i szybka w przygotowaniu, bardzo elegancka i nieziemsko smaczna!

Kolejno na stole pojawiła się zupa brokułowa z dodatkiem migdałów i niebiskiego sera! Byla tak dobra, że nie zdążylam zrobić zdjęcia, jak już miski były puste.

Jako danie główne podaliśmy pierś kurczaka z ryżem oraz dwoma sosami. Kurczak niby żaden wyczyn, ale nie chodziło o to by się namęczyć, ale by zobaczyć jak łatwe danie w prosty i szybki sposób można urozmaicić. Jeden sos, zupełnie dla mnie innowacyjny, bo wykonany z zielonej sałaty! 

No i to co lubię najbardziej! Po wszystkich kulinarnych wyczynach przyszedł czas na deser. Do wyboru: Panna Cotta z dodatkiem owoców, Crème brûlée oraz mus waniliowy z karmelizowanymi sliwkami polany sosem czekoladowym, a całość posypana orzeszkami.

Po takim obiedzie prawie wytaczali mnie z biura! :)

W kolejnych postach opiszę bliżej jak przygotować wspomnianą przystawkę z łososia oraz sosy do dania głównego!!! :)

Enjoy!









środa, kwietnia 10, 2013

Look what i do for you!

Żyłam sobie spokojnie niewiele myśląc, a już na pewno nie myśląc o Tobie, aż nagle zjawiłeś się w moim życiu nieproszony, rzuciłeś kilka spojrzeń niby mimochodem, potem długo rozmawialiśmy a teraz czuję, że zyć bez Ciebie nie mogę! Takie to było proste, takie niewinne, niby przypadkowe i zupełnie niezaplanowane. Ale Ty dobrze wiedziałeś co robisz! A teraz kiedy masz mnie w garści spójrz jaką ja pracę muszę wykonać każdego dnia dla Ciebie... by wciąż czuć, że Ci sie podobam.

Brzmi trochę znajomo? Na pewno!
Panowie! Doceniajcie od dzisiaj nasze starania, bo chyba nie wierzyliście, że urodziłyśmy się z uwodzicielsko podkręconymi rzęsami, bujnymi lokami i gładkimi nogami? No właśnie...
A jeżeli tak myśleliście to prawdopodobnie Wasz wyidealizowany świat właśnie legł w gruzach :)

Każdy kolejny dzień wiąże się z rytuałami wydobywającymi z nas całe piękno, seksapil i wszelkie inne pokłady wdzięku! A cyklicznie, raz na jakiś czas dorzucamy do puli coś extra! Będę postulować o jakiś dodatek do pensji lub zapomogę, by zrekompensować czas, trud i poświęcenie z jakim dążymy dla Was do perfekcji!

Oczywiście, by nie narazić sie nikomu doskonale wiemy, że w pierwszej kolejności kobieta wykonuje wszystkie te czynności dla siebie, po to by podobać się właśnie sobie. Ale chyba nikt mi nie wmówi, że w drugiej kolejności nie robimy tego dla mężczyzn!?

Nie na darmo wiekszość salonów urody, welness&beauty itp. ma w nazwie Day SPA. A to zapewne dlatego, że aby w pełni wymuskać i dopieścić w każdym calu nasze ciało to na pewno cały dzień z życia jest wyjęty :)

Załóżmy, że jednego dnia chcemy załatwić wszystkie zabiegi, które zazwyczaj wykonujemy w różnych ostepach czasu. Więc tak:

1. Fryzjer - 2h to minimum na farbowanie, strzyżenie i modelowanie. Wiadomo, że zdrowe, lśniące i zadbane włosy to prawdziwy wabik. Każdy facet sie ze mną zgodzi, że to atrybut kobiecości i seksualności.
2. Manicure i pedicure - kolejna 1h do 1,5h. Podobno na stopy patrzy na pierwszej randce co drugi mężczyzna, a jak pogoda nie sprzyja to wtedy obserwuje dłonie. Jak to męskie głowy wymyśliły: zadbane stopy i dłonie to zadbana reszta (wiadomo co jest tą resztą) ciała. Tak więc panowie na podstawie obserwacji naszych stóp potrafią zbudować na nasz temat całą opinię;)
3. Depilacja - załóżmy, że podejście robimy kompleksowe, także nogi, pachy i bikinii - doliczmy 1h
4. Rzęsy - ostatanio  bardzo modne jest doczepianie rzęs metodą 1:1. Wygodne rozwiązanie i efekt bardzo zadowalający. Jeżeli któraś z Pań stosuje, na pewno na uzupełnienie musi przeznaczyc około 1,5h do 2h
5. Masaż - obowiązkowo z peelingiem całego ciała przed! :) - Trzeba pozbyć się jakoś nadmiaru stresu i przy okazji nagrodzić się za cierpliwość i wczesniejszy wysiłek! I tak mija kolejne 1,5h

To była wersja minimum - po podliczeniu spokojnie 8h mamy z główy. Oczywiście jest jeszcze milion różnych innych zabiegów stosowanych wg osobistych preferencji.

Nie zapominajmy oczywiście o trzech w tygodniu wizytach na siłowni, zbilansowanej diecie i ciągłym wypominaniu sobie każdego nadprogramowego pączka. Nie wspominam nawet o codziennym makijażu, bo to jasne i klarowne, że on poprostu był, jest i będzie z nami zawsze!

Pomijając kwestie pielęgnacji i urody, to kiedy wciskamy się w opięte jeansy, z których pośladki  mało co nie wystrzelą, a krew ledwo przepływa przez żyły, do tego zakładamy niebotycznie wysokie szpilki i prężymy biust w sztywnym push-up pod opiętą koszulą, to to oczywiście wogóle ma nie robić na facetach wrażenia. Ani trochę!

Tak, to właśnie kobiety! :)






niedziela, kwietnia 07, 2013

Will you marry me? - NO !!!

Sprowokowana ostatnią dyskusją w gronie samych samców alfa (kazali mi tak o sobie mówić) na temat powodów, dla których mężczyźni nie powinni się żenić postanowiłam odeprzeć ich atak i udowodnić, że dużo większym złem i błędem jest wychodzenie za mąż!

A więc, zacznijmy od początku:

1. Facet to fleja. Fleja i już! Tak mają zakodowane w genach, dostali to w prezencie od matki natury. Daj boże, by myli siebie! Jak już takiego delikwenta przygarniesz to bądź świadoma, że nigdy nie trafi z kubkiem do zmywarki, skarpetkami uścieli całą podłogę, a co będziesz mogła znaleźć w łaziece wolę nie myśleć, a na pewno nie pisać! Ogólnie od teraz ścierka to Twoja kumpelka!
2. Facet owszem pragnie dziecka! Ale jedyny ich wkład w macierzyństwo ogranicza się do udziału w poczęciu! Potem może chwilę pobuja, ucałuje na dobranoc, puści bajkę, dwa razy kopnie piłkę. Nie licz, że pieluchy, karmnienie, nocne wstawanie, sadzanie na nocniku czy oglądanie Teletubisiów odejdzie Ci w udziale. A na domiar wszystkiego na koniec zapewne dowiesz się, że Twoje ciało po ciąży nie jest już tak atrakcyjne i że ogólnie to pewnie zdradza Cię z młodszą.
3. Faceci zawsze oczekują od kobiet więcej niż od siebie. Bo przecież Ty musisz być atrakcyjna, szczupła, inteligentana, zabawna - ogółem niech kumple mu zazdroszczą takiej niuni, ale do tego wiesz, przydałoby się byś w międzyczasie urodzila i wychowała trójkę dzieci, poszła na zakupy, zamieszała w garnku, wstawiła pranie, posprzątała, uprasowała na rano koszulę, a na koniec dnia w ponętnej bieliźnie niczym wygłodniała tygrysica rzuciła się na niego z nieodpartą ochotą na seks!
4. Jeżeli do tej pory mogłaś czasami liczyć na niespodziewane wyjście do kina, kolację w restauracji, lub spontaniczny wypad za miasto... teraz zapomnij! Film ewetualnie obejrzysz na DVD - o ile akurat w TV nie leci jakis super ważny mecz - na kolacje przecież zrobisz kanapki, a wycieczka? To koszta benzyny, korki, czas, a tak wogóle to tam gdzie chcesz jechać przecież nie ma nic ciekawego!
5. Faceci starzeją się o wiele szybciej i owiele szybciej tracą na atrakcyjności. Pamiętaj, że określenie, że facet im starszy tym lepszy tyczy się chyba tylko Georga Clooneya - zejdź na ziemię :) Przeciętny koleś po 40-tce nosi przed sobą brzuch piwny, zaraz zacznie łysieć, jego aktywność życiowa zaczyna się i kończy na przycisku od pilota, no ewentualnie na padzie od Play Station. A co najzabawniejsze? Za każdym razem patrząc w lustro widzi prawdziwego uwodziciela, supermacho!
6. Jeśli liczysz na seks z fajerwerkami to zapomnij. Mizianie, kizianie, smyranie, muskanie, całowanie - te rzeczy nie istnieją! Gra wstępna - nie istnieje! Liczą się tylko rytmiczne ruchy posuwisto zwrotne, które doprowadzą do jego zadowolenia (bo Ty nawet nie zdążysz się rozgrzać)! No chyba, że w ramach urozmaicenia miałabyś ochotę zafundować mu felliatio - on nie będzie protestował ;) A potem faceci się dziwią, że tracimy jakiekolwiek zainteresowanie wspólnymi igraszkami...
7. Mężczyźni mają problem z ustalaniem priorytetów i gospodarowaniem wspólnym budżetem. Nowa pralka jest ci niepotrzebna, odkurzacz wcale aż tak słabo nie ciągnie, zmywarka, jak dobrze przyciśniesz na dole i jednocześnie wciśniesz guzik startu to przecież też działa bez zarzutu... no ale super płaski telewizut LED, LCD, 46 cali, Full HD, 3D z milionem super ważnych, niezastąpionych funkcji bez których nie da się żyć to konieczność !!!

A na koniec, co znalazłam ciekawego buszując po internecie, a będzie trafnym zakonczeniem mojego wywodu: Przeciętnie kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Małżeństwo statystycznie wydluża życie mężczyzn, ale wprost proporcjonalnie skraca życie kobiet :)


Zaznaczam, że od powyższych 7 punktów na pewno są wyjątki :) Jak znajdziecie, łapcie i nie puszczajcie. To gatunek na wymarciu ;)



środa, kwietnia 03, 2013

... be perfect!?

Kobieta idealna... Same sobie zgotowałyśmy ten los!

Weszłam dzisiaj do Empiku i na dłuższą chwilę zatrzymałam się przy prasie kobiecej. Tytułów przede mną zapewne nie skłamię jak powiem, że 100! Nigdy nie zastanawiałam się nad tym zbyt mocno, ale dziś zostałam zasypana, a nawet nie skłamię jak powiem, że przytłoczona dziesiątkami złotych rad, które próbując zebrać w jedną całość mogę określić jako receptę na bycie idealną! Idealną kobietą, idealną kochanką, idealną... Każda okładka to obietnica. Każda okładka to nowy wspaniały "przepis", który odmieni moje życie... jak kusić mową ciała, jak go w sobie rozkochać, jak zdobyć wymarzoną figurę... i tak w nieskończoność! Do tego piękne kolorowe zdjęcia z idealnie gładkimi, promiennymi i pieknymi kobietami - każda oczywiście w wieku poniżej 25, bo nawet jak pokazują krem dla 40+ to Pani na zdjęciu więcej jak 30 lat nie ma.

Co z tego wynika? Dałyśmy się omamić, łyknęłyśmy ten psychologiczny bełkot wylewający się z kolorowej prasy i uwierzyłysmy, że jeżeli nie poznamy wszystkich tych niezawodnych trików to nie będziemy szczęśliwe, a co gorsza nasz facet zapewne za chwilę nas porzuci, a jeżeli go nie mamy to mieć nie będziemy. Bo niby jak? Przecież bez znajomości 10 niezawodnych trików na rozpalenie go w łóżku, 5 trendy gadżetów erotycznych na sezon wiosna 2013, oraz kolejnnych 7 sposobów na brak nudy w związku, nie osiągniesz nic!
Dodatkowo jeżeli nie zastosujesz jeden z 5 propozycji wiosennej diety na pozbycie się nadmiaru tłuszczyku po zimie, to z automatu jesteś na straconej pozycji.

To jeszcze nie wszystko! Jak przejdziesz już przez te dziesiątki kartek i wchloniesz całą mądrość życiową jaką proponuje prasa kobieca przechodzisz dalej i co...czas na chwilę refleksji! Z kolejnych stron dowiesz się np czy on nadal myśli o swojej eks, dlaczego nie dzwoni, czy to co powiedział znaczy to co powiedział czy zupełnie co innego, no i obowiązkowo poprzez analizę prezentu, który niedawno od niego dostałaś dowiesz się jaki ma do ciebie stosunek i czy traktuje Cię poważnie !!! ??? 
To wszystko na wszelki wypadek gdybyś uznała, że jednak za mało w życiu analizujesz, rozmyślasz, mnożysz problemów, zastanawiasz się i rozkładasz wszystko na czynniki pierwsze :)

Co jest w tym wszystkim jeszcze gorsze? To, że ktoś (a nawet jest ich wielu) uważa, że jedyne czego nam potrzeba to ogłupiających tekstów o związkach, seksie, urodzie i diecie! Niewiele jest tytułów tylko dla kobiet, które proponują coś więcej! Czy na prawdę tak niewiele nam trzeba, a kobiety postrzegane są jako tak płytkie?

Dla porównania przeszłam się po dziale z prasą męską. Co widzę? Ok. Jest kilka świerszczyków - wiadomo faceci lubia gołe baby. Jest CKM i Playboy - są również gołe baby, ale jest też tekst! Niejednokrotnie zabawny, trafny, interesujący! Co dalej? Jest piłka nożna, motoryzacja, wędkarstwo, modelarstwo, prasa komputerowa i wiele innych! 
Czyli Panowie mają szersze spektrum wyboru, a głowy nie muszą zaśmiecać receptami na to jak doprowadzić nas do orgazmu w 5 sek. (ok, to akurat by nie bolało ;)). 

Dobrze jeżeli zdajemy sobie sprawę, że większość tych tekstów to po pierwsze płatna reklama i dobrze przemyślane działanie marketingowe, które po przeczytanym tekście o cud herbatce na odchudzanie ma zaprowadzić nas do sklepowej półki, a po drugie jeżeli potraktujemy wszystko z przymróżeniem oka, a nie jako wyrocznię i jedyną najprawdziwszą prawdę życiową.

Udanej lektury! ;)













wtorek, kwietnia 02, 2013

Sekret naturalnego piękna... olej arganowy!

Czas na odsłonę kolejnego sekretu piękna, młodości i dobrego samopoczucia. 
Każda z Was powinna zaopatrzyć się w przez wielu zwany olejem młodości lub płynnym złotem -  olejek arganowy!

Olej arganowy jest najdroższym olejem na świecie, a pozyskuje się go nasion drzewa arganowego, które z kolei jest jednym z najstarszych drzew na ziemi. Już te dwie powyższe informacje przekonują o jego wyjątkowości.

Ale skupmy się na tym co dla nas kobiet najważniejsze. Na jego właściwościach, dobroczynnych właściwościach :)

Co najważniejsze! Olej arganowy zawiera w sobie duże pokłady witaminy E, mającej działanie przeciwzmarszczkowe i spowalniające proces starzenia się skóry. Dodatkowo jest idealnym preparatem nawilżającym. Z pomocą oleju arganowego uporamy się również z trądzikiem młodzieńczym. Wykazuje właściwości wygładzające i ujędrniające. Poprawia elastyczność skóry i wspomaga odnowę komórkową.

Co najważniejsze! Olej arganowy jest w 100% naturalny!

Ale dość już suchej treści! Zaopatrzyłam się w dwa olejki arganowe.

Pierwszego używam tylko do twarzy i stosuję na noc. Wystarczą dosłownie trzy krople, by pokryć równomiernie buzię i dekolt. Jest bardzo wydajny. Powiem jedno - żaden, ale to żaden krem, który do tej pory stosowałam na noc (a było ich naprawde sporo) nie nawilżał tak intensywnie mojej skóry. Skóra nie jest ściągnięta, nie szczypie, długo po przebudzeniu czuć totalny komfort.
Kupiłam go w Starej Mydlarni (w Warszawie sklep znajduje się przy ul. Chmielnej). Jest dodatkowo wzbogacony o witaminę C, która rozjaśnia, wzmacnia naskórek i zmniejsza przebarwienia. Butelczka zawiera bardzo wygodną pipetkę, dzięki której aplikowanie olejku jest bardzo wygodne. Cena 33 zł za 30 ml

Drugiemu olejkowi znalazlam znacznie szersze zastosowanie! :D
- wcieram go w skórę głowy oraz w końcówki włosów. Dzięki tym zabiegom włosy są znacznie mocniejsze i lśniące, końcówki znacznie mniej się rozdwajają i nie wyglądają na przesuszone. Widać efekty dosłownie po kilku zastosowaniach.
- stosuję go do pielęgnacji paznokci. Codzienne wcieranie olejku zapobiega łamliwości i kruchości paznokci (przyznam, że jeszcze czekam na efekty). Przy okazji pielęgnuję skórki wokół nich, także 2w1 ;)
- dodaję zawsze kilka kropli do oliwki, z której korzystam podczas masażu bańką chińską. Wszystko ku zwiększeniu jędrności, elastyczności i ogólnemu pięknu :)!!! Ponadto świetnie nawilża skórę zwłaszcza po zimie kiedy jest ona naprawdę przesuszona, a miejscami nawet szorstka.
Olejek, który stosuję do wcześniej wymienionych zabiegów można kupić w każdej aptece. Mój jest firmy Etja i jeśli pamięć mnie nie myli kosztował 28 zł za 50 ml.

Jako prawdziwa już maniaczka i fanka oleju arganowego gdybym była w posiadaniu wanny, na pewno nie odmówiłabym sobie kilku kropli do kąpieli, a gdybym była matką małego niemowlęcia napewno również zastosowałabym go przy pielęgnacji ciała dzidziusia zabezpieczając je np. przed odparzeniami :D

Póki co na opinię w kwestii dwóch powyższych mogę tylko czekać od Was ;)



poniedziałek, kwietnia 01, 2013

Trial week - See you soon dear Fb

Już dawno temu zauważyłam niepokojące uzależnienie od Facebooka. Denerwowalo mnie to, że zaglądam na niego kilkukrotnie w ciągu dnia. Wiedziałam, że nic, absolutnie nic ciekawego się tam nie dzieje, a mimo wszystko pokusa była tak wielka...!

Kilka dni temu pisałam o wpływie interenetu i technologii na nasze życie, nasze relacje z innymi. Możesz przeczytać wspomniany tekst TUTAJ. 
Nie chcę, by moja jedyna aktywność życiowa sprowadzała sie do klikania myszką więc dzisiejszy dzień jest pierwszym z trwającego siedem dni odwyku od Facebook'a!!! Za siedem dni opiszę jak było, czy było ciężko, co się zmieniło, czy wogóle coś się zmieniło... 

Powiem jedno! Minęły okolo cztery godziny i jest ok. Zdążyłam zrobić trening z Ewą Chodakowską (polecam maksymalnie!!!), wsunąć obiad i wyszykować się do wyjścia. Może entuzjazm jest póki co mylny, ale zobaczymy.

Po udanym eksperymencie rozważam usunięcie na stałę swojego konta Fb i pozostać być może jedynie przy FUN PAGE bloga :)

Kciuków nie musicie trzymać, bo dam radę! ;)











niedziela, marca 31, 2013

Jeans love!

Jeans jest ponadczasowy i nieśmiertelny. Każdy z nas ma w swojej szafie nie jedną parę spodni z jeansu. Ale czy masz w swojej szafie koszulę jeansową?


W tym sezonie jeans wraca do łask właśnie pod postacią koszul. Wszystkie sieciówki mają je w swojej nowej kolekcji (a wszystko za sprawą pokazu marki Balmain). Myślałam, że uchronię się przed tym trendem, ale raczej jak zwykle ulegnę. Tym razem wiosna ma mały poślizg, dzięki czemu ja miałam więcej czasu na oswojenie się z myślą o must have na sezon wiosna 2013 i myślę, że bez opóźnienia przywitam wiosnę w podobnym zestawieniu jak poniżej ;)

Co fajnego jest w koszuli? Pasuje naprawdę do wszystkiego - do spódnicy, do spodni, do skórzanych rurek. Może grać w stylizacji rockowej jak i romantycznej, na sportowo i klasycznie. Wszystko kwestią dodatków i ograniczenia wyobraźni :) 

Będę gotowa!






niedziela, marca 31, 2013

Wanna be a womenizer?

Jesteś singlem. Każdy Twój piątek, a może i sobota to twój czas... Ooo tak! Już czujesz przypływ sił witalnych! Szykujesz się na to niczym myśliwy na polowanie!

Przygotowujesz sie naprawdę solidnie. Z szafy wyjmujesz stały zestaw imprezowy. Pewnie to jakaś markowa koszula - koniecznie ze znanym logo na piersi, by ewentualna, potencjalna zdobycz wiedziała, że nie byle z ciebie gość! Do tego bucik zrobiony na wysoki połysk i idealnie skrojona marynarka... Czas na ostatanie muśnięcie fryzury, sprawdzenie oddechu i kilka kropli dobrego zapachu - kilka kropli mówiłam, nie pół flakonu! No ale rozumiem. Skoro w klubie temperatura osiąga 30 stp. a ty wciąż w tej idealnie skrojonej marynarce to teraz rozumiem skąd te ilości!

Teraz najważniejsze. Na poważnie. To wszystko dla waszego drodzy Panowie dobra. Ok, również trochę dla naszego, bo przecież to na nas testujecie swoje żenujące zagrywki. Jeżeli chcesz poderwać dziewczynę to kilka wskazówek czego nie robić:

1. Jeżeli przeszło Ci przez myśl, że zagadasz w stylu: "Gdyby wystawała ci metka to na pewno byłoby na niej napisane made in heaven", albo "Bolało jak spadałaś z nieba?", bo pomyślałeś sobie, że przecież jakoś zagadać trzeba, a takim tekstem ujawnisz swoje pokłady kreatywności, romantyzmu, erudycji, bystrości i lotności umysłu to... NIE, nie ujawnisz na pewno niczego z wcześniej wymienionych rzeczy!

2. Jeżeli z miejsca podchodzisz i proponujesz, że postawisz drinka, uwierz że dla wielu wartościowych dziewczyn jesteś spalony! A chyba niewartościowych nie szukasz? Nie imponuje nam to wogóle! Tym bardziej kiedy od razu sięgasz do kieszeni po plik kilku 100 zl banknotów!
A! I nie jest to za grosz oryginalne, taką propozycję składało już conajmniej trzech przed Tobą.


3. Jeżeli zdążyłeś się już schlać jak prosie to również stosuj się do zasad: Pileś? Nie jedź! Nie dzwoń! Nie pisz! Nie podchodź i nic nie mów!
Zapewne właśnie w tym stanie wydaje ci się, że super zabawny z Ciebie gość, wymiatasz na parkiecie, na Twój widok miękną nam kolana... ale uwierz - nie miękną. Właśnie teraz jesteś żenujący, bełkoczesz, chwiejesz się, a pot zalewa Ci skronie!   


4. Jeżeli szczęśliwie doszedłeś do etapu, że nie spławiła Cię po pierwszych sekundach i jest szansa na dalszą konwersację, daruj sobie frazesy i truizmy w stylu "masz zniewalający uśmiech", "oszałamiającą urodę", "obłędne spojrzenie"... Człowieku! Ona to wie! Jeżeli jest atrakcyjna kobietą to uwierz, że słyszy to co tydzień na każdej imprezie, a dzisiejszego wieczoru przynajmniej już cztery razy. Brawo! Właśnie jesteś piąty! Tego Ci było trzeba?

5. Rozmowa dalej trwa? Nieźle! Tylko nie spieprz tego snując monolog o tym jaki ty nie jesteś męski i przedsiębiorczy! Ile zarabiasz kasy, jakie wymagające i odpowiedzialne masz zajęcie. Jakich to prędkości nie rozwija Twoja nowa bryka. Jeżeli jedyne czym myślisz, że nam zaimponujesz to stan Twojego konta to się mylisz i przykro mi, że uważasz, że z równie pustą kobietą masz doczynienia!



Wyeliminuj to co powyższe i do dzieła, teraz pójdzie jak po maśle!
No nie, nie mów, że ograbiłam Cię ze wszystkich Twoich "tajnych" chwytów...? :/






sobota, marca 30, 2013

Z cyklu: wakacje Twoich marzeń - KORFU

Jeżeli nie masz jeszcze sprecyzowanych planów wakacyjnych opowiem Ci o miejscu, które totalnie mnie urzekło. 

Korfu - bo tą wyspę chce Ci polecić - powierzchnią zbliżona jest do Warszawy. Możesz sobie wyobrazić zatem, że jak na wyspę nie jest to dużo. Tydzień w zupełności wystarczy, by móc ją zwiedzić w całości. 
My wybraliśmy skuter, co zwiększyło poziom adrenaliny w moich żyłach. Chociaż wtedy trochę się bałam, dziś twierdzę, że był to dobry wybór. Czuć w 100% wakacyjną atmosferę. Zajechać na skuterze możesz w każdy zakątek wyspy. Pamiętać należy tylko o ochronie wysokim filtrem - kiedy jedziesz wiatr owiewa przyjemnie ciało i nie czujesz tego, co robią ze skórą promienie słoneczne! Ja granice szortów miałam widoczną na udach kolejne długie miesiące ;)

Co tworzy ten wspaniały klimat wyspy? Znaczną część zielonego krajobrazu tworzą liczne gaje oliwne (główne źródło dochodów wyspiarskiej społeczności). Drzewa oliwne są tu dorodniejsze niz gdziekolwiek indziej w Grecji. Na terenie naszego hotelu dodatkowo rosły drzewa cytrynowe i pomarańczowe! Wyobraź sobie gin z tonikiem z cytryną prosto z drzewa ;)

Wyspę odwiedzilismy wraz z rozpoczęciem się sezonu, także nie borykaliśmy się z tłumami turystów. 
Mieszkańcy wyspy byli bardzo otwarci i mili. W restauracjach świeże ryby, warzywa, do tego zimne piwo, a wszystko to w zielono bajecznej scenerii :)

Południowe Korfu - w tej części się zatrzymaliśmy -  to przepiękne, pełne uroku miasteczka i wioski, głównie rolnicze i rybackie gdzie najbardziej widoczna jest dawna kultura wyspy. Chwilami mialam wrażenie, że czas sie tu zatrzymał.  Było tylko to co tu i teraz, reszta nie miała znaczenia!

(wakacje 2011)








piątek, marca 29, 2013

Meet me at the network!

Zupełnym przypadkiem natknęłam się dziś w sieci na bardzo ciekawy wykład profesor Sherry Turkle, która od lat poddaje analizie i obserwacji wpływ internetu, nowych technologii i urządzeń na relacje pomiędzy ludźmi i komunikację społeczną.

Już od dawna czuję się więźniem internetu, zakładnikiem Facebooka i ofiarą telefonu komórkowego. Dzieje się źle do tego stopnia, że często słyszę w głowie dźwięk dzwonka swojego telefonu, kiedy on wcale nie dzwoni. Mam manię spoglądania na niego co minutę, by sprawdzić czy nikt nie napisał. Czasami poprostu trzymam go w rękach pomimo, że go nie używam, nic nie sprawdzam... dopiero kiedy padnie od kogoś pytanie np.: Czekasz na telefon? orientuję się, że w sumie mogę go schować.

Czuję niewyjaśnioną potrzebę łączenia się z siecią prawie w każdej sytuacji bez określonego powodu. 

Na pewno nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, kiedy powiem, że śpię z telefonem. Myślę, że telefon komórkowy na tyle mocno zakorzenił się w naszym życiu, że nie zwracamy do końca uwagi na to kiedy i jak często po niego sięgamy. Stoimy na światłach w samochodzie - chwytamy za telefon, czekamy w kolejce do kasy - chwytamy za telefon, jesteśmy na spotkaniu w firmie - chwytamy za telefon. Takie sytuacje można mnożyć w nieskończoność...

Spotykając się ze znajomymi na mieście, na stole tworzy się prawdziwa galeria najnowszych smartfonów! To już prawie norma, że siadając przy stole, obok talerza leży telefon! Co z tego, że się spotkaliśmy by pogadać, pośmiać się, skoro co chwilę ktoś odbiera telefon, wysyła maila lub sms, zagląda na Faceboook'a, sprawdza wynik meczu lub pogodę na jutro... Nie raz udało mi się zaobserwować grupę znajomych, którzy siedząc przy jednym stole, każdy trzyma telefon i tak niby razem, a jednak każdy osobno. 

Sytuacja sprzed miesiąca. Kraków. Siedzę w kawiarni. Wokół mnie zajęte są trzy stoliki przy których siedzą pary. Wszyscy siedzą wpatrzeni każdy w swój telefon. Na pewno nie skłamię jeżeli powiem, że to trwało minimum 10 min. Ci ludzie nie odezwali się do siebie ani słowem!

Inna sytuacja. Kilka miesięcy temu, również kawarnia. Przy jednym ze stolików siedzi para. Oboje trzymają laptopa na kolanach. Byłam tam ponad godzinę. Przez ten czas również nie odezwali się ani słowem... Może pisali ze sobą na czacie? No randka marzeń!

Oto dowód ;) (nie oparłam się pokusie)





Zastanawiam się co by było gdyby na jeden dzień zabrać wszystkim telefony i inne przenośne urządzenia pozwalające łączyć się z siecią. Może okazałoby się, że wielu ludzi nie ma ze sobą o czym rozmawiać? Albo że nawet nie potrafi tego robić? 

Ja wychowywałam się jeszcze grając w gumę na podwórku i kręcąc hula-hop na biodrach - miałam trochę czasu, by nauczyć się budować realcje, rozmawiać, kontaktować się z równieśnikami bezpośrednio. Co natomiast z tymi, którzy urodzili się już w czasach kiedy powszechny był dostęp do internetu, gier komputerowych i telefonów? Czy może się okazać, że np. nie wykształcą w sobie umiejętności komunikacji z innymi? Że będą mieli problemy z zawieraniem znajomości, współpracą w grupie, z budowaniem silnych, trwałych  więzi z ludźmi? 

Ja od dziś na pewno się ograniczę i postaram kontrolować, a kto wie... może dla eksperymentu zawieszę Fb...? Do przemyślenia :)

Czy słusznie widzę problem?







piątek, marca 29, 2013

Something sweet, something simple...

Jeśli moje racuchy wydają Ci się przypalone - mylisz się! Jeżeli myślisz, że zrobienie racuchów to pikuś - mylisz się! Jeżeli wydaje Ci się, że Twoja babcia lub mama robią lepsze - to akurat jest całkiem prawdopodobne! 

Nie jestem żywieniowym maniakiem chociaż zwracam uwage na to co jem i jakie produkty wybieram. Mimo wszystko chętnie korzystam z produktów gotowych, życie sobie ułatwiam a nie komplikuję.

Są rzecz jasna takie wyroby na półkach sklepowych, z których nie miałabym odwagi skorzystać, a są to np żurek (karton, słoik - bez znaczenia), który uznaję tylko prawdziwy z babcinego garnka albo mam lepszy hit - pulpety w zalewie w słoiku! No nie, nie wyobrażam sobie jak może smakować taki pulpet, który siedzi w tym słoiku, unużany w tym sosie, zamknięty nie wiadomo od jak dawna, a termin ważności doczekałby kolejnej Gwiazgki...! Mam jeszcze odrobine szacunku do samej siebie! ;)

Ale do rzeczy! Wypróbwałam mieszankę na racuchy i były ok. Wszystko zajęło mi jakieś 20 min łącznie z obraniem i pokrojeniem jabłek. Łatwe, proste i przyjemne w przygotowaniu! Może nie były tak puszyste jak te u babci, ale przeiceż nie od dziś wiadomo, że kunszt kulinarny babć jest niepodważalny.



Aby przygotować takie slodkie danie będziesz potrzebować:
- 2 jabłka
- kefir

ot cała filozofia;)

Smacznego!



wtorek, marca 26, 2013

Where you invite me to dinner? Bistro Bordo

Jeżeli nie wiesz gdzie, to Ci powiem!

To miejsce, które nigdy mnie nie zawiodło... ani pod względem jedzenia ani obsługi, ceny są przystępne i lokalizacja bardziej niż odpowiednia!

Jedzenie włoskie! Dziś mogę śmiało powiedzieć, że chyba moje ulubione! Wnętrze przytulne, przestronne, dominują ciepłe barwy, odcienie brązu, czerwieni - ta podobno wzmaga apetyt.

Przekraczasz próg i momentalnie robisz się dwa razy bardziej głodny, ten zapach!!! Mmmm... a później spoglądasz w menu i nie masz pojęcia co wybrać, bo ochotę masz na wszystko! To jest moment kiedy czuję, że żołądek przykleja mi się do kręgosłupa, a oczami wyobraźni widzę siebie jak terroryzuje kucharzy, by przygotowywali już tylko moje zamówienie ;)

Co mnie jeszcze miło zaskoczyło?
1. moje ulubione latte jest równie pyszne jak w najlepszej kawiarni, a rzadko kiedy w restauracji udaje mi się wypić dobrą kawę
2. przychodząc kiedyś na obiad z bukietem kwiatów w ręku nawet nie zdążyłam pomyśleć, że przydałby mi się wazon, jak dostałam wiaderko z wodą od obsługi :) I to jest super!

A! No i wypadałoby w końcu zdradzić co to za sekretne miejsce!





Bistro Bordo przy ul. Chmielnej 34




Smacznego!






poniedziałek, marca 25, 2013

Let's drink coffee !!!

Możecie uspokoić swoje sumienie! Kawę można pić, a nawet powinno się to robić :) Ku zdrowotności!

Ok, ja najbardziej lubię tą z dużą ilością spienionego mleka, idealnie jeżeli jest z dodatkiem syropu smakowego, a jak dzień jest gorszy to na wierzchu "sadzam" czapę bitej śmietany! Delicje! 
Ale o takiej kawie jak opisałam powyżej nie będzie to notatka, bo taka kawa dobroczynna nie jest :)
No! Może ma jedna zaletę! Wspaniale poprawia humor :)

Ta zdrowa kawa jest czarna i bez cukru! A jakie dobrodziejstwa plyną z jej spożywania?

1. poprawia koncentrację, pobudza, dodaje chęci do działania! 
Jak to możliwe? Kawa blokuje w naszym mózgu receptory anedozyny, które informują nas o zmęczeniu. Ot co!

2. dba o nasze uzębienie! 
No, możemy oczywiście nabawić się delikatnych przebarwień od jej nadmiaru, ale oprocz tego szczegółu to kawa ma działanie antybakteryjne, skutecznie zwalcza rozwój bakterii odpowiedzialnych za prochnicę.

3. zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwór!
Związki zawarte w kofeinie ograniczają wzrost komórek nowotworowych! Oł yeah!

4. zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę Parkinsona!
Zaproście bacie i dziadków na filiżaneczkę kawy!

5. pomaga dlużej zachować młodość!
Związki zawarte w kofeinie hamują procesy starzenia się organizmu oraz zapobiegają odkładaniu się cholesterolu w naczyniach krwionośnych.

6. ogranicza skłonność do migren

7. zwiększa płodność u mężczyzn
Dzięki kawie plemniki ponoć są bardziej żywotne i w pełni gotowe, by pełnic swoja powinność ;)

8. uszczęśliwia!
Po wypiciu kawy wzrasta w organizmie poziom serotoniny, czyli hormonu szczęścia!

Tak więc nie bez powodu miliardy ludzi na całym świecie rozpoczynają swój dzień od filiżanki kawy :)






poniedziałek, marca 25, 2013

Good bye Cellulite!

Idź, precz i nie wracaj nigdy!

Czy istnieją wogóle kobiety, których ten temat nie dotyczy? Osobiście nie znam, ale chętnie poznam :)

Pomimo szczupłej sylwetki walczę z problemem już od wielu lat. Zwalam winę na chyba kiepskie geny (przepraszam mamo i tato) i na wielką miłość do czekolady!

Wszystkie wiemy, że najbardziej skuteczne w walce z celulitem jest kompleksowe podejście do sprawy. I tak, jest kilka kluczowych zasad, o których mozna przeczytać w każdym artykule poświęconym zagadnieniu:


1. zbilansowana dieta

2. wysiłek fizyczny
3. zabiegi kosmetyczne, kremy, balsamy, żele, serum, itp. itd.
4. życiodajna woda! :)

Chciałabym napisać, że wszystko co powyżej pozwoli nam pożegnać problem na wieki wieków, ale z mojej wiedzy wynika, że prędzej go polubimy niż pozbędziemy bezpowrotnie. Mimo wszystko warto wziąć powyższe 4 punkty do serca, by zminimalizować dolegliwość i zapobiec jej pogłębieniu się.

Pocieszenie w tym, że mężczyźni nawet by nie wiedzieli o istnieniu cellulitu gdybyśmy my kobiety zbyt wiele się na jego temat nie rozwodziły ;) Także od dziś Ciii... :)

A teraz przedstawiam Wam mój sposób na cellulit!!! a mianowicie... masaż bańką chińską!


Czego będziesz potrzebować?

1. zestaw baniek chińskich (do kupienia w większości aptek, cena ok. 25 zł)
2. oliwka (dla wzmocnienia efektu można dodać kilka kropli olejku pomarańczowego)

W czym tkwi fenomen bańki chińskiej? 

Bańka wytworzona jest z gumy. Działa na zasadzie wytworzenia podciśnienia, które zasysa skórę do środka, co dobroczynnie wpływa na jej ukrwienie.

Sprawa jest banalnie prosta! 

Naoliwiamy skórę ud oraz pośladków. Wykonujemy masaż kolistymi ruchami nie dłużej niż 10-15 minut na jednej nodze w kierunku węzłów chłonnych (zawsze ku górze:)). Polecam robić masaż 10 dni z rzędu, a potem dla utrwalenia efektu raz w tygodniu.

Zapewniam, że efekt zobaczycie juz po kilku dniach. Skóra będzie bardziej napięta, sprężysta, dotleniona, odżywiona i co najważniejsze cellulit widocznie się zredukuje!!!


Przed zastosowaniem metody zapoznajcie się proszę z ewentualnymi przeciwskazaniami, jakimi są m.in: ciąża, zaburzenia krzepliwości krwi, żylaki.

Uwaga! Wytwarzane podciśnienie może doprowadzić do popękania naczynek i sińców.

Powodzenia!




Mój zestaw!

zdjęcie pożyczone ze strony www.my-spa-beuty.blogspot.com


piątek, marca 08, 2013

Woman's Day!

To lubię niezaprzeczalnie! 
Wyposażona w dobry humor już od samego rana i tak zostało do końca!

I to są pozytywne i zaskakujące tego dnia rezultaty!

Dziekuję :)